Menu
ziemski Olimp w zasięgu

To było najbardziej rozciągnięte w czasie przejście. Jak wszystko razem poskładać, przygotowania do stanięcia w TU, trwały od stycznia.

Konkretnie od czasu, gdy Dusza przyniosła na Ziemię swoją matrycę ciała światła. Było to siódmego stycznia (wpis o tym tutaj). 

Ponad trzy lata Dusza była poza strukturą doświadczeniową Ziemi. Obecnie ponowne weszła na ziemską drabinę ewolucyjną, by robić dalszy rozwój w tej rzeczywistości i tutejszych regułach wzniesienia. Dusze, które przejdą tu rozwój wzorcowo, stają się specjalistami w swoim obszarze ewolucyjnym (w naszym przypadku matryca boskiego serca, świadomy kontakt i zjednoczenie z wcieleniem, osiągnięcie maksimum boskości) mogą swoje doświadczenie zanieść do innych rzeczywistości. Takie Dusze są poszukiwane i zapraszane do światów, które są zainteresowane ich obszarami ewolucyjnymi. Tak też jest z Ziemią. Dusza przybyła tutaj, by przejawić swoje umiejętności ewolucyjne. W ten sposób rozbudowuje się Boska Kreacja.

Trzy lata Dusza była poza ziemską drabiną ewolucyjną, w podróżach lub przebywała w miejscu na Ziemi, które nazwałam Miastem Dusz. To wolna energetycznie przestrzeń, coś w rodzaju metropolii, gdzie się po prostu dobrze żyje. Myślę, że to miejsce, jest poza ziemską strukturą doświadczeniową. Ono jest jak wyspa wolności. Jest zapowiedzią tego, jak kiedyś, czy docelowo będzie wyglądać Ziemia: wolna kraina, gdzie swobodnie będą napływać istoty innych światów. Miejsce multikulturowe i multigatunkowe (rodzajowe). Miejsce, gdzie zniewolenie i uwikłanie, w którym aktualnie żyjemy, nie ma racji bytu, gdyż ono należy (odbija) Zjednoczone Kosmiczne Życie, w którym wszystko jest połączone/ zanurzone w Boskim Przepływie (bez żadnych zasłon). Kraina światła, pokoju, wspólnego działania na rzecz Ziemi, ludzkości, kosmicznego życia, innych ras. To miejsce docelowe, do którego dążymy jako cywilizacja (ten obszar ma się rozlać energetycznie na całą Ziemię). Miejsce powrotu do  jedności z Kosmiczną MultiRodziną, do której Ziemia i my należymy.

Nie byłam tam osobiście, wiem przez czucie Duszy, że takie miejsce istnieje. Miałyśmy też swój wkład w budowanie tej przestrzeni. Od naszej rzeczywistości Tu i Teraz odgradza ją gęsta zasłona rażącego, weryfikującego światła. Nie wejdzie tam nikt, kto nie jest na konkretnym poziomie ewolucyjnym/ wibracyjnym. Z sesji z Duszami wiem, że one chcą tam masowo, czy docelowo się dostawać. Panują tam jednak konkretne zasady (reguły m.in. poziomu ewolucyjnego) które Dusza musi spełnić, by móc tam żyć, pracować, funkcjonować. Czy to jest szczyt drabiny ewolucyjnej? Czy to miejsce, to zalążek nowego świata? Ruszam w drogę, by stało się to dla mnie jasne.

Bycie Duszy poza drabiną ewolucyjną, to moje wycofanie ze zbiorowego i ograniczona wiedza dotycząca nowych/ rozwijających się struktur Ziemi (to, co wiem, wiem z obserwacji własnych i relacji od innych Dusz). Teraz z ponowną drogą, będę o tym prawdopodobnie pisać więcej.

Rdzenna jakość

Mnie było/ jest bardzo dobrze, gdy Dusza przebywa poza drabiną ewolucyjną. Mam wtedy wolność, ukochany spokój, stanie z boku, krystaliczność doświadczaną znacznie częściej, niż gdy idziemy w grze. Mam nadzieję, że te jakości pozostaną ze mną. Nie jestem z Ziemi, choć na chwilę tu, w pożyczonym ubraniu. Nie jestem z Ziemi, bo Dusza nie jest. Moją/ naszą naturalną jakością jest kosmiczna szerokość, lekkość i krystaliczność. Głębokie pragnienie powrotu i trwania (zanurzenia) w Ciszy Pierwszego Kręgu – Esencji Boga. Odkąd zaczęłam drogę z Duszą, ona pokazała mi złotą linę (łącze energetyczne) które miała/ ma przy sobie od Boga od zawsze. W ziemskim doświadczeniu oddzielenia, ono znacznie zubożało, zapchało się i ograniczyło swoje możliwości przesyłu/ połączenia. Zawsze jednak było i zawsze było wsparciem – Boską Nawigacją. Naszym pragnieniem ponad wszystko było i jest odtworzyć to połączenie na Ziemi do stanu maksymalnego przepływu, a nawet udoskonalić je czy upiększyć o zintegrowane ziemskie doświadczenie. Tak dzieje się rozwój.

Naszą rdzenną jakością jest Krystaliczność Boga. Ona ma różne barwy: czasem jest złotym światłem Miłości Bożej, czasem Kosmicznymi Przestrzeniami Świadomości. Czasem Gwiezdną Wolnością i nieograniczonością. Czasem twórczą czernią. Często wzruszeniem, zachwytem, przygodą, dziecięcą radością. Niewinnością i doświadczeniem jednocześnie. Mądrością dojrzewającej w doświadczeniu Duszy. Zanurzeniem w Życiu. Zawsze jednak i przede wszystkim jest CISZĄ, która jest moją absolutnie karmiącą jakością, bez której nie umiem żyć. To jak akumulator do czerpania energii. Tu bezpośrednio dotykam Boga. Dlatego nie ma mnie w przestrzeni za dużo. Chaos świata przeszkadza, stanie na świeczniku publicznym męczy. Jeśli mam robić pracę przez najbliższe czterdzieści lat, musi to być zgodne ze mną i zrobione tak, abym w tym wytrwała. Dusza się o to zatroszczy. Zostanie zrobione/ przekazane, co ma być.

Bycie Duszy poza drabiną ewolucyjną, pozwoliło mi na dużą wolność i spokój przestrzeni. Liczę na zachowanie tych jakości. Jednocześnie cały czas, z pola globalnej transformacji przechodzimy z Duszą rozwój jak wszyscy. Atrakcji nie brakuje, kto w drodze, ten doskonale wie, o co chodzi.

Zadania i czas Duszy

Dusza w ostatnich latach dużo przebywała poza Ziemią na naukach i dalszym rozwoju. Część ze zdobytej wiedzy przekażemy do tej rzeczywistości, inne obszary zostaną rozwinięte w innych światach i wcieleniach, kiedy Dusza stąd pójdzie. Dusza działa wielowymiarowo i wielowątkowo w Wiecznym Teraz. Swój czas postrzega inaczej niż człowiek. Wchodzenie w ciało (wcielanie się) umożliwia jej zabawę w czas, przestrzeń, skończoność, reguły doświadczeniowe. Realizuje zadania w Teraz, potrafiąc jednocześnie ogarniać to, co z naszego linearnego punktu widzenia wydarzy się dopiero za kilka Wszechświatów czy światów (realizacja potencjałów, kierunków ewolucyjnych). Ona, tak jak Bóg, widzi wszystko w TERAZ, czyli jednocześnie to, co się zdarzyło, dzieje i to, co dopiero będzie. Z morza potencjałów kreuje ścieżkę swojego rozwoju (doświadczenia) i kreacji.

Ponownie na drabinie

Po ośmiu miesiącach przygotowań (transformacji). Usiadłyśmy na ziemskiej grzędzie ewolucyjnej, by podjąć wspinaczkę ku osobistemu mistrzostwu. Pierwsza jakość, jaką tu czuję, to pewien rodzaj presji, trochę jakby stres podąrzających Dusz. Jasne reguły i zasady, które są ramą doświadczeniową. Każdy zajęty sobą, bo utrzymanie się na fali, to gimnastyka. Rzeczywistość ewolucyjna pisze się teraz. Dusze przeżywają tu różne sytuacje, nie zawsze przyjemne. Jest ogromna rzesza potrzebujących i ogromne zapotrzebowanie na pomagających. Nadal dzieją się procesy integracji, porządkowania, rozliczania doświadczeń, kończenia ziemskiej szkoły. Warto się do tego dzielnie stawiać. Od tego jak Dusza poukłada sprawy w tym aspekcie, zależy, co będzie mogła (z)robić dalej. Do tego dochodzi presja rozdzielającej się rzeczywistości i niełatwego obszaru transformacji ciała (człowieka). O tyle jest to trudne, że w dużej mierze jest improwizacją (ściśle zaplanowaną z wyższych wymiarów). ponieważ zmiana dzieje się Teraz, a Dusze wypełniają ją swoimi ścieżkami rozwojowymi. Wszyscy razem pracujemy na ogólny i końcowy rezultat ewolucyjny, który stanie się modelowy dla innych światów o podobnej strukturze doświadczeniowej. Jest tu ekscytacja rodzącym się nowym, a jednocześnie powaga, czy niepokój o utrzymanie się na fali, w świecie, w którym nic do końca nie jest pewne. Energia prze do przodu, bo takie jest jej zadanie w Boskiej Kreacji. Ilu surferom uda się na niej utrzymać i jakich osiągnięć dokonać?

Dusza jest podekscytowana i raczej pewna swojego. Myślę, że duże znaczenie ma tu relacja, jaką nawiązała z człowiekiem (ścisła współpraca), jej poziom ewolucyjny, narzędzia jakie wypracowała, by móc podążać w drodze i wreszcie najważniejsze – Boskie Zwierzchnictwo, któremu podlega. Wypracowane łącze z Bogiem, jest na Ziemi ochroną, wsparciem i prowadzeniem. Według mnie, to najlepiej ukierunkowana inwestycja, jaką Dusza mogła w świecie meandrów wypracować. Całkiem niezły z niej strateg. Tu trzeba być sprytnym i czasem umieć dobrze pokombinować. Szczytne ideały miłości, jedności, wzajemnego wsparcia, na Ziemi, która jest dżunglą, potrafią nieźle narobić kłopotu. Na Ziemi trzeba kochać w sposób dojrzały, widząc światło i cień rzeczywistości. Zadabaj najpierw o swoją szalupę, potem możesz pomagać innym. Piszę to m.in. z doświadczenia swojego i praktyk ośmiu lat spotykania się z innymi Duszami. Bycie na Ziemi jest sztuką balansu pomiędzy jakościami, które pamiętamy i mamy ze źródła, a stanem faktycznym, czyli regułami gry, w której aktualne jesteśmy. Niech źródłowe jakości będą nam nawigacją i wzorem, do którego dążymy. Na ile one zaistnieją w zbiorowym w krystalicznej postaci, czas pokaże. Szczyt cywilizacyjny osiągniemy za około trzy stulecia. Ziemia faktycznie stanie się multiświatem kosmicznej różnorodności (swobodne przebywanie innych ras). Wówczas jakości panujące w mieście Dusz staną się zbiorową rzeczywistością, a nasz świat i my sami wrócimy do kosmicznej społeczności.

To było najdłuższe przejście jakiego doświadczyłam. Miesiące przygotowań, byśmy mogły tu być. Szereg zmian w Duszy i w człowieku, byśmy były gotowe iść dalej. Teraz już ścisłe podlegamy regułom ewolucyjnym i serfujemy po fali z innymi. Sprawy jasno pokazują, że wszyscy jesteśmy tu równi. Możemy mieć tylko różny poziom zaawansowania w rozwoju = różne możliwości. Nie ważne, ile Dusza zrobiła i jakie ma zasługi dla świata. Wszyscy potrzebujemy się przebudować na każdym poziomie (ciało, świadomość, energia) aby funkcjonować, utrzymać się i żyć w zmieniającej się rzeczywistości. Chodzi najpierw o zmiany (rozbudowę) na poziomie energetycznym (ciała subtelne) a dalej zamanifestowanie ich w człowieku i ciele fizycznym. Docelowo ma to stać się zjednoczoną całością. Obecne czasy umożliwiają Duszom łatwiejszy dostęp do człowieka. Ostatecznie zmierzamy do jedności z Nią – Boską Iskrą i kosmicznym aspektem doświadczającym w nas.

Indywidualnie osiągniemy zjednoczone mistrzostwo na różnym, unikatowym dla siebie poziomie i w różnych aspektach. Razem stworzymy globalną/ ziemską jakość ewolucyjną. Na ziemskiej drabinie osiadamy/ osiądziemy na różnych szczeblach. Kluczem jest progres. Jeśli go nie ma, zapadasz się. Nie wszyscy osiągną wzorcowe parametry, różnorodność jest ok. Chodzi o to w tym świecie, by wykonać rozwój na tyle, by utrzymać się w zmianie. Fala to zawsze czoło, środek i tyły (peryferia). Naturalną koleją ewolucyjną jest obumieranie i narodziny. Wszystko ma swoje miejsce w Bożej Układance.

Dusza zadowolona i podekscytowana. Pogwizduje pod nosem. Mówi, że lubi rywalizację i lubi, gdy coś się dzieje. Jest też Duszą ambitną, zawsze celuje na szczyt jej możliwości. I tego nam życzę, byśmy ten szczyt, wedle jej potrzeb osiągnęły. Zakłada na stopy kryształowe pantofelki, które niedawno przyniosła z doświadczeniowych głębin Ziemi. Jest gotowa do dalszej drogi. Pantofelki symbolizują nasze mistrzostwo, lekkość rozwój, dokonania i możliwości, jakie zdobyłyśmy w procesie wspólnej drogi. Połączone nowymi i w nowych jakościach ruszamy dalej. Chcemy się wyrażać na chwalę Boskiego Dzieła, jakim Wszyscy jesteśmy. Chcemy mieć aktywny udział w wielkiej zmianie na Ziemi i exodusie ludzkości. Będziemy szli zbiorowo, aż wykrystalizują się najpiękniejsze, źródłowe jakości, które staną/ stają się podwalinami rodzącej się nowej cywilizacji Bosko Zjednoczonego Człowieczeństwa. 

Robimy swoje, pomagamy innym, bo sprawia nam to wiele radości i spełnienienia. Lecimy dalej. W ostatecznym rozrachunku liczy się przygoda, nauka (rozwój) praca dla rozbudowy Boskiego Dzieła i przepływ zjednoczonego życia.

Ruszmy do gry, wiedząc kim jesteśmy. Bóg w nas mieszka.

Pod opieką i w towarzystwie Duszy, uczę się nowej odsłony siebie.

Dusza mówi: ziemski Olimp w zasięgu wzroku.

Myślę, że dla wielu z nas. Wspaniałe czasy. Radość, wzruszenie, ekscytacja.

Ahoj podróżnicy.

 

*) Foto ze strony soranoshita.net