Menu
opowieść o umieraniu, czyli o życiu
elle, pinterest

WOLA. Powiedział Bóg do ciała: Rozkazuję ci powstań. Odwróć się od śmierci. (Do życia.)

Zobacz ciało inaczej. Zobacz je jak świątynię. Obejrzyj od wewnątrz wielki dar od Matki Ziemi, ofiarowany tobie do przygody doświadczenia. Wysłuchaj historii ciała. Co ma ci do powiedzenia? Umiesz słuchać? Umiesz być?

Ostatnio przechodzimy z Duszą proces głębokiej dekonstrukcji i narodzin do nowego. Nigdy w takim połączeniu, świadomości Duszy i z Duszą. Najlepszą postawą, jaką można tu przyjąć, jest stan wspólnego bycia i obserwacji. Bez osądu, czy interpretacji. Poza próbującym wszystko sklasyfikować umysłem, poza wartościującymi zdarzenia emocjami. Po prostu bycie. Po prostu przepływ, by nie przeszkadzać. Pozwolić procesowi zadziać się jak najpełniej.  Czysty stan istnienia. Myślę, że ten stan można chyba nazwać oświeceniem. Dusza milczy zanurzona w strumieniu przepływu energii, poddając się jego działaniu. Mi wypada zrobić dokładnie to samo: być. Świadomie. Zaufać życiu. To wystarczy. To wszystko, czego w istocie rzeczy trzeba. Najpiękniejsze dzieje się poza słowami.

Tajemnica: obumrzeć, żeby urodzić się na nowo

Przechodziłam to wielokrotnie w drodze rozwoju na wielu poziomach siebie, ale nigdy w ciele, w takiej odsłonie i na taką skalę. Obumieram(y). Obumiera ciało. Transformują się zapisane na poziomie komórkowym kody śmierci fizycznej. Okazuje się, że ciało po śmierci, czyli wyciągnięciu z niego życiodajnej energii Duszy (można to porównać do wyjęcia ręki z rękawiczki) posiada jeszcze aktywną (całkiem długi czas) swoją własną świadomość istnienia (świadomość ciała) zapisaną w komórkach.

Ciało jest samoświadome. Ta świadomość jest cząstką Wielkiej Świadomości Życia (Istnienia) Matki Ziemi. Samoświadomośc jako tożsamość ciała, istnieje, blednąc stopniowo (przechodzi różne fazy bycia) tak długo, aż materia nie rozpuści się w pył lub nie zostanie przetworzona w inną postać. To jest także świadomość Matki Ziemi w nas. Ona jest świadoma swojego bycia w nas. Patrzy na siebie samą, w ponad 8 miliardach wersji ludzkich istnień. Dokładnie tak samo, jak Bóg przez Dusze, przez nas samych patrzy na siebie.

Co to musi być za widok, co za Dusza będąca w stanie dać z siebie życie tylu organizmom. Nie tylko ludziom, ale także zwierzętom, roślinom, żywiołom, materii stałej. Wszystko to jest przesiąknięte jej Świadomością Istnienia, Siłą jej Życia. Z kolei w szerszym kręgu jest to świadomość (i czucie) Boga włożone w byt planetarny. A potem dalej, przez nią, przez jej pryzmat w istoty żywe, wodę, żywioły, florę, faunę. Niesamowita perspektywa...

Ciało żyje jeszcze długo po tym jak nasza świadomość ludzka zaśnie lub odejdzie zabrana przez Duszę, jako kolejny i jeden z wielu plików energetycznych, zapisanych na twardym dysku jej pamięci doświadczeniowej. To jest bardzo mistyczne.

Więc ciało żyje, doświadczając powolnego rozkładu, zamierania, blednięcia siły życia w nim. Komórki żyją. Paznokcie i włosy rosną, w mózgu na jakimś podstawowym poziomie wciąż pracują komórki neuronowe. Ciało po śmierci potrafi się poruszać. To kwestia wyładowań elektrycznych w neuronach. W internecie poczytałam, że ruchy mogą występować nawet do roku po śmierci. Związane są także z wysychaniem ciała, kurczeniem się stawów, więzadeł i ścięgien. Ciało to wszystko wie i pamięta. Pokazało mi historie rozkładów, które przeżywało wielokrotnie przez wcielenia. Ciało jest świadome własnego umierania. Ta pamięć jest w jakiś sposób połączona z Duszą, nawet wtedy, gdy ona jest już daleko. Proces obumierania zapisuje się w pamięci komórkowej, w Duszy, która jeszcze jakiś czas po śmierci, jest z ciałem energetycznie połączona. Im więcej czasu upływa, tym bardziej połączenie słabnie, aż gdzieś kiedyś, w naturalny sposób zanika. Za to w ciele nie zanika połączenie z Matką Ziemią. Ciało staje się (lub raczej powraca) częścią jej materii (ciała) wnikając do obiegu Wielkiego Koła Życia.

Łączność Duszy z ciałem po śmierci trwa od kilku tygodni, miesięcy do lat. Czasem Dusza potrafi przy ciele utknąć, gdy śmierć w trudnych okolicznościach zakleszczy ją energetycznie lub przywiąże do miejsca.

Wszystko to miałam okazję oglądać. Patrzeć w sobie, gdy ciało przewija film istnienia, cierpliwie znosząc wielokrotne narodziny i obumierania. Bez osądu, jako czysta kolej rzeczy. Z tego poziomu nasze ciała są już oświecone (i to bardziej, niż my sami, jako doświadczające tożsamości) w połączeniu z Tajemnicą Życia. Od pierwszej komórki, aż do ostatniego tchnienia.

Teraz

Momentami naprawdę mam wrażenie umierania w ciele. Czuję się słabo, podstawowych spraw nie mogę zebrać w całość. Jestem. W akceptacji i spokoju. Znam te stany, choć nie doświadczałam ich tak głęboko świadomie. Nigdy też z poziomu samoświadomego siebie ciała. Teraz i w najbliższych latach warto być w ścisłym kontakcie z ciałem. Dzięki temu będziesz miał wiedzę, co się w tobie dzieje na poziomie fizyczności. Przechodzimy potężną transformację materii.

Proces trwa, jest mistyczną podróżą. Transformują się kody śmierci i cierpienia (ciało nie znało innej drogi). Z (nie)pamięci umysłu i materii, ciało wyłania się do nowej postaci. Wyruszamy w drogę w świetle. Dalsza transformacja odbędzie się już na innym poziomie. Wydaje się, że będzie związana z rozkwitem ciała w boskości i zjednoczeniu z życiem, z Matką Ziemią. Ale zanim to się wydarzy, proces dekonstrukcji do nowego musi przejść także Dusza, a nawet ona najpierw.

Na doświadczeniach poprzedniego wyrasta nowe, gotowe do kolejnego etapu życia (istnienia). Tym razem śmierć, czyli odchodzenie ciała, będzie prawdopodobnie rozpuszczeniem w świetle życia i zanurzeniem się w Wielkim Przepływie. Przedtem i teraz też tak jest, tylko na innym, uwikłanym i o wiele mniej świetlistym poziomie.

Po tej podróży, po wysłuchaniu opowieści ciała, widzę je zupełnie inaczej. Ciało jest niesamowite mimo, że należy do materii, a jego rozkład niewiele ma wspólnego z estetyką czy pięknem. Zwał jak zwał. To kwestia postrzegania czy wartościowania. Śmierć, związana z nią transformacja materii, daje początek nowemu życiu, nowym formom. Dotyczy to wszystkiego: tak człowieka jak i drzewa.

W ciele zrodzonym z planetarnej materii jestem Dzieckiem Ziemi. Nie chcę chodzić do góry, to znam z poziomu Duszy. Chcę poznać życie do kości. Chcemy z Duszą zobaczyć człowieczeństwo do dna. To tam znajdujemy najwięcej prawdy o nas i naturze tutejszego istnienia. A przyszłyśmy je zbadać i nie boimy się nurkować.

Niesamowitym jest wysłuchać historii ciała o umieraniu. Móc ją przeżyć i poczuć będąc tu, w toku życia. Wiedzieć, jak będzie wyglądał koniec, choć twoja ścieżka trwa. Ta opowieść, wspólne jej przeczucie, bardzo nas do siebie zbliżyło (jednoczenie się na kolejnym poziomie). Umysł wyłączony z myślenia, w czystej obserwacji. Czucie, bycie, bliskość z ciałem. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wszystko do tego bardzo tęskniło. Szukamy w świecie, gdy w istocie chodzi o wewnętrzną Unię z ciałem, swoją tożsamością, Duszą, Ziemią, życiem, Bogiem.

W ziemskiej grze chodzi o to, by z podzielenia wrócić do jedności.

Bliżej życia, czyli w ciele

Nie mogę jeść, zmieniają się gusta i potrzeby, nie tylko żywieniowe. Na tym etapie jest czyste Tu i czyste Teraz w materii. Zmęczenie, rozbicie, senność, obolałość, ale także wielki spokój i miłosne współbycie. Trzeba odpoczywać, wydatkować się energetycznie tylko tyle, ile potrzeba. Nie przeszkadzać ciału w transformacji, współpracować, bo jest zmęczone i na oparach limitu energii z tego etapu swojego życia. Stary akumulator wyładowuje się ostatecznie. Nowy już na nas czeka. Musimy być gotowe z Duszą i ciałem do podpięcia pod niego. Jak zawsze chodzi o transformację, prawdopodobnie decydującą przed nowym.

Śmierć jest wpisana w życie. Razem stanowią całość. Proces obumierania dzieje się w nas każdej minuty. Z chwilą narodzin rozpoczynasz podróż ku końcowi. Nie bój się, korzystaj z fantastycznej przygody. Kiedy przyjdzie czas, uwolnisz się do kolejnej formy.

Jesteś kruche jak porcelana ciało i jednocześnie tak niesamowicie silne. Wytrwałe. 

Wielki (s)pokój. Wiele mistycznych momentów. Ten czas jest unikalny.

 

Życie chce w nas żyć, ta Niezatrzymana Siła - Oblicze Boga.

Nie można mówić o życiu, pomijając śmierć. One stanowią jedność.

 

Globalna świadomość i czucie Matki Ziemi, o toczącym się w niej (jednocześnie) Wielkim Procesie Rodzenia się i Rozkładu. Arcyperspektywa.

Pozdrowienia z Cykliczności Życia.

 

 

 

O tym, jak może wyglądać świadome odchodzenie z Duszą, możesz poczytać tutaj.

Dusza w cyklu życia i śmierci tutaj.

Dziei Ziemi, Dzieci Gwiazd, czyli o źródłach zasilania istoty ludzkiej.

Do kontemplacji Moby, Porcelain